Bird Buddy, czyli jak Kickstarter wynagradza pomysłowość

Choć platforma Kickstarter jest z nami już ponad dwanaście lat, w dalszym ciągu nie przestaje zaskakiwać. Kiedy wszyscy myślą, że nawet najbardziej ekscentryczne gadżety przewinęły się przez jej łamy i już nic nas nie zaskoczy, pojawia się kolejny projekt będący przebłyskiem technologicznego i marketingowego geniuszu, jednocześnie przyciągając do siebie rzeszę wspierających. 

W ostatnich latach dzięki Kickstarterowi światło dzienne ujrzał zegarek zbudowany z kawałków rosyjskiego Sojuza-MZ02 (ponad 3 mln złotych wsparcia), wielofunkcyjny plecak na sprzęt dla fotografów i nie tylko (25 mln złotych wsparcia), przenośna mini “siłownia” rozmiaru niedużego drona (17 mln złotych) i wiele, wiele innych.

Projekt, o którym dziś Wam opowiemy jest całkiem świeży, a jego kampania zaczęła się w styczniu zeszłego roku. Główny bohater dzisiejszego artykułu to…

Budka dla ptaków

Tak, to nie błąd. Coś, co nie jedni z nas pracowicie składali na lekcjach ZPT po połączeniu z odrobiną technologii i olbrzymią dawką kreatywności stało się jednym popularniejszych projektów bieżącego roku. Jakieś dowody? Proszę bardzo. Kampanię wsparło 22 tys. 925 osób z całego świata, a twórcy zebrali dzięki niej aż 19 mln złotych. Co ma w sobie to niewielkie urządzonko, że przyciągnęło tak pokaźną rzeszę wspierających?

Czym jest Bird Buddy

W dużym skrócie Bird Buddy czyli “kumpel ptaków” to inteligentny karmnik, który twórcy połączyli z aparatem fotograficznym, aplikacją mobilna i wieloma innymi gadżetami technologicznymi. Cel był prosty: pozwolić miłośnikom ptaków i każdemu kto chce zobaczyć naturę z bliska obserwować je bez płoszenia i używania lornetki. Urządzenie posiada dozownik nasion który, podobnie jak stary dobry drewniany karmnik, kusi naszych latających przyjaciół i zaprasza ich na ucztę. 

Urządzenie dzięki rozmaitym sensorom rozpoznaje zbliżającego się gościa, wykonuje serię fotografii, rozpoznaje typ jego śpiewu, analizuje wygląd i jest w stanie określić gatunek (w bazie jest ich ponad tysiąc). 

Wykonane fotografie katalogowane są według gatunków i przesyłane na dowolne urządzenie mobilne np. smartfona. W ten sposób nawet w pracy czy w podróży otrzymamy powiadomienia o nowych gościach w naszym Bird Buddy wraz z ich zdjęciami. Aplikacja, bazując na naszych fotografiach, zaproponuje idealną karmę dla każdego napotkanego gatunku.

Sugestie na temat diety konkretnego, zaobserwowanego gatunku ptaka

Przez opowieść do serca klienta

Trudno nie opowiedzieć o sukcesie Bird Buddy nie zagłębiając się w filmik promocyjny, który naszym zdaniem jest mistrzostwem świata. Fakt, urządzenie samo w sobie jest atrakcyjne, a niejeden z nas ma w domu lub w rodzinie kogoś, kto lubi obserwować ptaki odwiedzające jego parapet, balkon czy ogródek. Właśnie na tym pomyśle oparli się twórcy Bird Buddy. 

Promocyjne wideo Idealnie wykorzystuje to, co najlepiej działa przy kickstarterowych projektach. Po pierwsze humor. Ojciec narratora filmu jest dość pechowym fanatykiem ornitologii. Niestety jak na złość każdy ptak ucieka, zanim starszy pan zrobi mu zdjęcie co doprowadza go do szewskiej pasji, a jego sąsiadom daje pokaźne pole do żartów. Film otwiera seria nieudanych fotografii uciekających ptaków i mocno sfrustrowanego bohatera. 

Po pojawieniu się urządzenia, film w bardzo krótkich ujęciach prezentuje wszystkie jego zalety i specyfikację techniczną. Od kamery w wysokiej rozdzielczości po wodoodporność i łatwość ładowania. 

Niefortunne przygody ojca narratora szybko się kończą. Po otrzymaniu prezentu w postaci Bird Buddy, starszy pan może wreszcie spać spokojnie, zbierać zdjęcia ptaków nawet podczas wizyty w toalecie. Po raz pierwszy widzimy jego młodszą rodzinę, co może wręcz sugerować, że dzięki nowej “zabawce” jest mniej samotny. I nie chodzi tu tylko o jego ukochane ptaki.

Fotografe wykonane urządzeniem.

Lekkie granie na emocjach, humor, łatwa do zrozumienia technologiczna sekcja filmu oraz bijące z niego ciepło są bez wątpienia w czołówce powodów sukcesu tej kampanii.

Jak sprawnie sprzedać pomysł

Sama kampania także została doskonale przygotowana. Unika nadmiaru tekstu, zastępując go krótkimi animacjami prezentującymi urządzenie. Mówi o jego zaletach oraz demonstruje aplikację mobilną. 

Wszystkie pledge (opcje wsparcia) oferują to samo urządzenie. Jedyna różnica to termin dostawy. Najszybsi wspierający mogli skorzystać ze specjalnej świątecznej promocji, gdzie projekt dostarczono najszybciej ale w limitowanej ilości. Następny był klasyczny “Early Bird” i opcja zwykłego wsparcia dla pozostałych backerów. 

Opcjonalny dodatek: panel fotowoltaiczny ładujący karmnik

Oprócz Bird Buddy’ego kampania oferowała kilka dodatkowych gadżetów jako opcjonalne zakupy: dach karmnika z panelem fotowoltaicznym do alternatywnego ładowania czy uchwyt na ścianę.

Co ciekawe kampania miała tylko kilka stretch goali, głównie dotyczących kolorów urządzenia. To odważna ale godna pochwały decyzja, bo nadmiar obietnic w postaci kolejnych odblokowywanych nagród zepsuła niejeden pozornie świetnie zorganizowany projekt zaskakująco zwiększając koszty jego produkcji.

Kilka słów podsumowania

Kampania Bird Buddy to dowód na to, że Kickstarter jest dalej tak samo prężny jak dawniej i niezmiennie nagradza kreatywność. Jeśli sprzedamy swój pomysł w sposób przystępny, wizualny, unikniemy długich opisów na korzyść animacji, użyjemy humoru i postaramy się o filmik, który zapadnie oglądającym w pamięć, to naszemu produktowi może być o wiele łatwiej podczas kampanii. Odrobina humoru, o ile pasuje do tematu, jest zawsze w cenie i może zdziałać cuda. Nawet jeśli, podobnie jak w tym przypadku, jest to nasz pierwszy projekt.

>>> Link do kampani Bird Buddy (z roku 2020)

3 najlepsze planszowe adaptacje gier komputerowych ufundowane w 2020 roku na Kickstarterze

CASE STUDY: Współpraca z firmą Geeknson na Kickstarterze